MOI GOŚCIE.

czwartek, 17 lutego 2011

MOJE BIBELOTY....

DZIŚ PRZEDSTAWIĘ WAM MOJE BIBELOTY Z ICH DRUGIM ŻYCIEM.

KAŻDY Z NICH MA SWOJĄ HISTORIĘ, GRAŁO GŁÓWNĄ ROLĘ KIEDYŚ........MOJE PRABABKI ICH UŻYWAŁY, DOTYKAŁY, A PRADZIADKOWIE I DZIADKOWIE GRALI NA NICH, UŻYWALI W SWOICH SALONACH FRYZJERSKICH......

TO BUDZIKI moich dziadków i pradziadków, NIESTETY NIE NA CHODZIE ALE DZWONIĄ. Dzwonią głośno ładnym dźwiękiem, mocnym ale nie napastliwym.


KUFEREK ZE SZKŁA Z MALEŃKIM KLUCZYKIEM I ZAMECZKIEM( działa). PIĘKNA
NIEGDYŚ CUKIERNICA U MOJEJ PRABABKI, JA NATOMIAST TRZYMAM W NIEJ SWOJE PRZYDASIE BIŻU.(trochę staroci, trochę wspominek, i takich co żal wyrzucić  bo może jeszcze coś się z nich zrobi, przerobi...)

URATOWANA WAZA MOJEJ PRABABKI,(przykrywka którą posklejałam mąką z wodą i białkiem jajka) Dziś pełni rolę ale kuferka na drewniane korale, olejki do podgrzewaczy na balkon.
A OBOK PANNA NA KWIECIU( to prezent od mojego pierwszego kilkuletniego WIELBICIELA.....kiedy to było?....strasznie dawno temu....


SZAFECZKA Z MAŁYMI SZUFLADKAMI PO PRABABCE,  TRZYMAŁA W NIEJ PRZYPRAWY, PIEPRZ ZIARENKA, ZIELE ANGIELSKIE, GAŁKĘ MUSZKATAŁOWĄ, LASKI WANILII. SZAFKA PACHNIAŁA GAMĄ ZAPACHÓW PRZENIKAJĄCYCH SIĘ NAWZAJEM.Jeszcze czuję ten zapach , ale tym razem pomieszany z zapachem śrubek i gwoździków....
JA MAM W NIEJ jak już wyżej pisałąm PRZYDASIOWE GWOŹDZIKI, ŚRUBECZKI, PODKŁADKI DO KRANU.....

A TO DO DZIŚ UŻYWANY POJEMNIK NA CHLEB.
KIEDYŚ UŻYWAŁA GO MOJA PRABABKA, POTEM BABCIA I TERAZ JA.


TŁUCZEK DO MIĘSA I WAŁEK. NIESTETY NIE UŻYWAM ICH  Z POWODU PĘKNIĘCIA DREWNA. WISZĄC TEŻ SIĘ ŁADNIE PREZENTUJĄ.


STARY MŁYNEK. KIEDYŚ SŁUŻYŁ DO MIELENIA ZIARNEK KAWY. MIAŁ MALOWANE OBRAZECZKI Z MŁYNAMI, KTÓRE BYŁY NA BLASZKACH I PRZYBITE MALENKIMI GWOŹDZIKAMI DO ścianek młynka.
Musiałam je zdjąć. Były zbyt zniszczone.


I COŚ CO PRZYPOMINA SAMOWAR A NIM NIE JEST. TO STERYLIZATOR Z ZAKŁADU FRYZJERSKIEGO MOJEGO DZIADKA. Posiada wszystko, oprócz gałki do  kraniku.Dziadek sterylizował w nim grzebienie, brzytwy i nożyczki. W srodku jest palnik na naftę, który podgrzewał wodę .W pojemniczkach od góry było miejsce na narzędzia.

WAGA PO PRABABCE. Odważniki mam na balkonie i duże ciężkie i maluśkie. NIE JEST CZYSZCZONA. Zostawiłam ją taką jaką była.


NA SKRZYPCACH GRAŁ MÓJ DZIADEK- MISTRZ FRYZJERSTWA I  ZAPALONY SZACHISTA. Mam dyplomy które przypominają mi o Jego zdolnościach. 


SKRZYPCE SĄ LEKKO ZDEKOMPLETOWANE, ALE DLA MNIE WARTOŚCIOWE.
RAMA Z OBRAZU PO PRABABCE.

STARE PRZEDMIOTY MAJĄ U MNIE NOWE ŻYCIE........I SĄ NIEMYMI ŚWIADKAMI UPŁYWAJĄCYCH LAT.....

POZDRAWIAM ZAGLĄDAJĄCE OSOBY I MOŻE CHOĆ TROSZKĘ WAM SIĘ PODOBAJĄ MOJE BIBELOTY CO?
NAPISZCIE COKOLWIEK , PROSZĘ....

8 komentarzy:

niebieskości pisze...

Śliczne masz te pamiątki! Każdy chciałby tak mieć...
Pozdrawiam

Di pisze...

podobają się skrzypeczki i figurka na parapecie najbardziej:)

el pisze...

o..jak duzo rzeczy..i jak ładnie to eksponujesz:-))
ps. dzieki za miłe ciepłe słowa!

Dysiak pisze...

Przepiękne przedmioty. Zazdroszczę z całego serca! Czy wiesz jak długo cię szukałam? Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów i sama zaglądam do nich regularnie. Jak zostałaś moją obserwatorką to cię szukałam. W Twoim profilu obserwatora nie pojawił mi się link do Twojego bloga. W wyszukiwarce wchodził mi w paradę jakiś deweloper ( W końcu po komentarzu do candy Cię dopadłam. I już zostaję, bo od razu trafiłam na takie piękne rzeczy.

CELTIC pisze...

JAK MI PRZYJEMNIE MIŁO ....POZDRAWIAM SERDECZNIE!!! IJAKŻE MI BĘDZIE MIŁO GOSCIĆ CIEBIE DYSIACZKU ORAZ INNYCH GOŚCI NA MOICH POSTACH. POZDRAWIAM .

Estanisartes pisze...

Beautiful memories, some very interesting pieces. Congratulations to retain them.

pracownia-filcer pisze...

Ależ ciekawy post, dla mnie bomba! Nie mam już od dawna strychu i nie wiem gdzie wybyły tego typu rzeczy z moich młodzieńczych lat. Tyle wspomnień niosą takie bibeloty. Małe czy duże, mają swoją historię związaną z naszymi bliskimi.
Moja słabość to komódki, zegary, instrumenty. Zauważyłaś, że takie same młynki do kawy powróciły na sklepowe półki?
Kawał historii pokazałaś, a ten dziadkowy sprzęt, to pamiątka, że ho, ho... Dzięki za ten post.Pozdrawiam:)

CELTIC pisze...

DZIĘKI za takie komentarze, skrzydła od razu się rozpostarły i zaczęły trzepotać....
Latam ze szmatką i jakąś pastą i poleruję, pastuję, wycieram...
Młynki widziałam ale wykonanie wiele pozostawia do życzenia...
Moje bibeloty to nie wszystkie, mam jeszcze ich sporo...ale moze kiedy indziej będzie okazja żeby je pokazać. Jeszcze raz dzięki serdeczne za takie śliczne liściki od WAS....pozdrawiam.