MOI GOŚCIE.

sobota, 31 grudnia 2011

NOWY ROK...

JESZCZE TYLKO PARĘ GODZIN....i znów o rok więcej.....swoją drogą jakież to fascynujące....CZAS... nikt nie umie tego określić....minuty/..godziny, dni, tygodnie, miesiące....coś co następuje po sobie naturalnie, płynnie a my ludzie chcemy ująć w regułki, definicje.....
Ale nie czas na filozofie.
Wczoraj byłam w Krakowie w Muzeum Narodowym . Wystawa malarstwa Turnera. Nie jestem zachwycona tą wystawą. Spodziewałam się ....sama nie wiem czego....ale akwarele nie zawładnęły mną...wiem to wielka umiejętność w malowaniu akwarelkami, a mimo to nie było we mnie wielkiego OCH....oleje natomiast owszem...NIESAMOWITEEEEE. Grubość nakładanej farby, sposób prowadzenia pędzelka....i powstająca faktura...z daleka wszystko nabiera specyficznej realności świata widzianego JEGO oczami. Malarz żywiołów.....
Po wystawie szwędałam się to tu to tam.....i nie spotkałam znajomych...









I na zakończenie p0rawie, znowuż pokazuję witrynę sklepową z artystycznymi wyrobami....już kiedyś o tym sklepie nadmieniałam.


 WSZYSTKIM KTÓRZY TU ZAGLĄDAJĄ, ŻYCZĘ W NOWYM ROKU, ZDROWIA, bo resztę możemy sobie załatwić.....WENY TWÓRCZEJ NIEUSTAJĄCEJ, I UŚMIECHU NA CO DZIEŃ.....



2 komentarze:

niebieskości pisze...

Pięknie i nastrojowo - jak zwykle w Krakowie!
Ja za Turnerem jakoś nigdy nie przepadałam...fakt co innego widzieć oryginały.
Pozdrawiam Noworocznie!
Agnieszka

pracownia-filcer pisze...

Hej...to ja..Ania z Za...pia, czemu tak daleko mam do Krakowa???