MOI GOŚCIE.

czwartek, 10 maja 2012

Długi weekend.



DOCELOWO WŁOCHY.
Zwiedzaliśmy- Padwę, Asyż, Rimini, Rzym, Rzym antyczny,Watykan,San Marino, Florencję
.
Po tym MARATONIE, jeszcze dochodzę do siebie pod względem wrażeniowym, i oczywiście zdrowotnym.
Za dużo doznań wzrokowych, ze zmęczenia oczy widziały a głowa nie pracowała....to nowe coś co mnie dopadło. Czy ktoś tak kiedyś miał?...Dobrze , że zdjęć można napstrykać ile się chce. Przynajmniej teraz można siedzieć , poszukać gdzieś w albumach tego i owego co pamięć zapomniała.Poniżej wklejam kilka zdjęć (namiastkę tego co widziałam) i jestem pod bardzo dużym wrażeniem.

Widok na Rzym  i na Altare delle Patria.(Ołtarz Ojczyzny)


Widok z tarasiku w San Marino i na Morze Adriatyckie. Niestety jest we mgle. Przed morzem jest oczywiście Rimini.

Florencja i BAZYLIKA SANTA MARIA DEL FIORE.(MB KWIETNEJ)

HISZPANSKIE SCHODY.
Freski ( ale już mam taki mętlik , że nie pamiętam jakie i skąd)


 ANTYCZNY RZYM. Forum Romanum.
Łuk Septymiusza Sewera i świątynia Saturna. Umbiculus Urbis (pępek świata)


Na razie nie mogę wgrać więcej zdjęć. Obiecuję jednak że to zrobię.

3 komentarze:

pracownia-filcer pisze...

Super wyprawa...to na pewno...ale najfajniej, że bez upału. Ja byłam 8 lat temu w sierpniu, dziś wiem, że nie odważyłabym się w lecie.
A hiszpańskie aż tak oblężone? Nie spodziewałabym się:)
Świetnie, że tyle miast prócz Rzymu odwiedziłaś.....czekam na następne fotki:))

diana pisze...

Super wyprawa!Piękne zdjęcia,czekam na więcej i cieplutko pozdrawiam:)

niebieskości pisze...

Niektóre widoki mi się przypominają...szkoda, że nie byłyśmy tam przed zaliczeniami z historii S :)
Podobały mi się Włochy mimo upału :)
choć dziś ze swoim ciśnieniem niestety nie wytrzymałabym, ech...