Jak co roku, wybrałam się z koleżanką do Krakowa. Połaziłyśmy, popatrzyłyśmy na cudeńka w kramikach. Grzaniec galicyjski też zaliczony. Poszwędałyśmy się po Rynku, po Floriańskiej, oczywiście sklepik z artystycznymi wyrobami odzieży na Wiślnej też zaliczony i w bramie dzierganki też oblukane. Knajpki na Gołębiej też odwiedzone. Sklepy niektóre otwarte, więc warto było wejść , popatrzeć, dotknąć, zastanowić się. Pozostały obrazy na zdjęciach i w głowie....nabrałam energii na hm chyba troszkę czasu.....Takie oderwanie od rzeczy przyziemnych , domowych w sensie , jest bardzo potrzebne.
Cudna gra świateł w witrażach.
Zaczarowana dorożka, zaczarowany koń.....
Bardzo fajny pomysł na dekorację w domu. Wielkie bombki szydełkowe....nawet jako lampa mogą być.
Ta podświetlana piramida , to podziemia Sukiennic.
No i mój sklepik, o który zawsze się zachaczę ...
Cudne projekty w Galerii która mieści się w bramie na Gołębiej.
i droga powrotna....Po prawek Błonie a po lewej stadion Crakovi.....mgliście , chłodno i lekko kapuśniaczkowo....
Mam nadzieję , ze nie zanudziłam zdjęciami....ale nie mogłam się zdecydować które mam zamieścić a które nie....Pozdrawiam ŚWIĄTECZNIE GOSCI ZAGLĄDAJĄCYCH W MOJE PROGI- BLOGOWE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz